knocking on your door (let it be summer again).

4 02 2010

cheryl by enci

cheryl by enci

cheryl by enci

niepublikowana dotąd stylizacja z sesji, która miała miejsce 3go listopada zeszłego roku i której naturalne światło wprawia mnie w nostalgię za latem, prawdziwym latem, choćby w listopadzie.

not yet published part of 11/03/09 photo shoot which natural light always bring some nostalgia to me. let it be summer again, even the novemberish kind of it.

cheryl’s wearing:

koszulkę vintage z “dziurami”/part see-through vintage no-name tee

dżinsy rurki z zamkami/skinny jeans with zippers: stella mccartney(LAexpress sklep)

pasek/belt : calvin klein, vintage

chodaki/high-heel clogs: michael kors

aranżację z dwóch siatkowych szalików/two net-scarves arrangement headwrap: 99 cents store :)

okulary/shades: własne modelki/model’s own





I love you no more, I got a dog.

31 01 2010

mieszkam teraz na wsi, chodzę na długie spacery. choć nie spodziewam się już żadnych opadów — przywykłam do samoobrony przed nieistniejącym, nie rozstaję się z przeciwdeszczowym przebraniem. życzę sobie szczęścia.

I live in a countryside now, I go for long walks. I don’t expect no rainfall anymore but, I guess, I just got so used to defending myself from the nonexistent that I keep my raingear on at all times. I wish myself some luck.

meagan by marcin oleszczyk

meagan by marcin oleszczyk

meagan is wearing:

winylową sukienkę bez rękawów i bez metki/vinyl sleeveless dress with no brand name on it

płaszcz przeciwdeszczowy/raincoat: h&m

rajty/tights: american apparel

buty/shoes: modelki/model’s own

makijaż&włosy/makeup& hair : kasia bohos





the best way to trick IT.

25 01 2010

w liście stało jak następuje : nie ma rzeczy i spraw których nalezy żałować, trzeba żyć teraz nie kiedyś. pełną piersią i dzielić się tym z innymi.

co trzeba — niby wiem, co w mojej mocy — wiem na pewno, ja na to.

and this is what i found in my mail box: there’s not a thing that we should regret as the life stream goes forward, not backwards. you have to give it all your heart and share it.

what i have to do — i kind of know, what is within my power — i know best, i said.

meagan by marcin oleszczyk

meagan by marcin oleszczyk

meagan by marcin oleszczyk

meagan by marcin oleszczyk

meagan by marcin oleszczyk

meagan by marcin oleszczyk

meagan (isn’t she glorious?) ma na sobie mnóstwo ciuchów vintage z mojej szafy których marek nie znam bo pogubiły metki, i/meagan’s wearing a lot of vintage clothes from my closet that have no brand names on them + :

spódnica skórzana/patchwork leather skirt : moda international (vintage, laexpress sklep)

rajty/tights : american apparel (hers)

mucha/bow tie : własność modelki, nikt nie wie skąd się wzięła/ hers, nobody knows where it comes from

makijaż/włosy,makeup/hair : kasia bohos





do not look at me like that.

21 01 2010

z każdym świeżym deszczem przygląda się coraz bledszym, coraz bardziej wypłukanym kolorom wyobrażeń na własny temat. misternie opakowany półprodukt, niezapisana, wypowiadana do lustra myśl. ma tylko siebie i źle czuje się w tym towarzystwie. musi w końcu przestać ubiegać się, musi przystanąć i o coś się oprzeć. tęskni za Nowym Jorkiem w którym nigdy nie była.

every new rainfall rinses out colors from her pail enough picture of self. meticulously packaged half-product, unwritten thought perpetually uttered into a looking glass. she has herself only and does not like this companion anymore. she has to stop going after, has to lean onto something. she misses NYC that she’s never been to.

photo by marcin oleszczyk


meagan by marcin oleszczyk

meagan by marcin oleszczyk

meagan by marcin oleszczyk

meagan by marcin oleszczyk

meagan by marcin oleszczyk

meagan by marcin oleszczyk

meagan by marcin oleszczyk

meagan is wearing:

sukienka koktajlowa/cocktail dress: Laundry by Shelli Segal (vintage, laexpress sklep)

koszula/shirt: Club Monaco (vintage)

rajstopy/tights: American Apparel +  DIY

buty/shoes: własne modelki/model’s own

makijaż&włosy/hair&makeup : kasia bohos





revolutionary road.

15 01 2010

zachęć/zniechęć mnie, proszę, do życia na przedmieściach.

ponieważ w hollywood nie ma nic co świadczyłoby o jego wielkomiejskości (no, niedługi sunset strip mógłby startować w konkursie na centrum jakiejś przyzwoitej miejscowości wypoczynkowej, monte carlo raczej niż międzyzdrojów)– mogłoby to być hollywood, gdyby nie brak smogu widocznego(!) w powietrzu.

szczęśliwa_żona_zamożnego_producenta_filmowego (ci akurat rzadko mieszkają w hollywood, ale to przecież juz nie nasza sprawa), dzieci z opiekunką w parku albo bibliotece, na głośnym czytaniu. jeżeli to biblioteka główna, to całkiem możliwe że czyta dla nich dzisiaj susan sarandon. mąż, oczywiście, w pracy…

one of those suburbian living ads ( i kind of remember them  from back in the days, or maybe i had a dream, alot of dreams) that scare me more than they seduce me.

there’s no tangible thing in hollywood saying it is a part of a metropolis (well, maybe the short stretch of sunset strip might be taken for a decent seaside resort, more monte carlo though, than międzyzdroje) — it could be hollywood if not the lack of the smog visible(!) in the air on the pics.

a_wealthy_film producer’s_lucky_wife (wealthy film producers are pretty close to extinction in hollywod, they live elsewhere, but this is none of our business after all), the kids are enjoying the afternoon with their nanny: park or the library’s reading club for toddlers. if it is a central library — susan sarandon is quite possibly reading for them today. the husband, of course, at work…


photo by marcin oleszczyk

photo by marcin oleszczyk

photo by marcin oleszczyk

photo by marcin oleszczyk

photo by marcin oleszczyk

dzięki wielgachne dla kasi, marcina i meagan (mam nadzieję że nie zamęczyliśmy jej ostatecznie i będzie chciała z nami jeszcze popstrykać, bo jest fan-ta-sty-czna!)

huge thanks to kasia, marcin and meagan ( i hope we did not wear her out too bad and she’ll be willing to shoot with us again and again and again, as she is fan-ta-stic!)

meagan is wearing:

“papierowa” koszula/”paper” shirt: Calvin Klein (vintage, laexpress sklep)

kwieciste rybaczki/floral, cropped pants: Laurent by Rarlph Laurent (vintage, laexpress sklep)

szalik w roli pasa/a scarf as a belt: H&M

rajstopy/hosiery: American Apparel

buty/booties:  własne modelki/model’s own

makijaż&włosy/make-up&hair: Kasia Bohos





day&nite with no hustle.

4 01 2010

im więcej o tym myślę tym bardziej przekonana jestem, że wielokrotnie mijałam się z powołaniem nigdy nie oddalając się od tegoż dalej niż na wyciągnięcie ręki. z tysiąca zajęć które wykonywałam w swoim dość krótkim jeszcze życiu każde wniosło do niego istotne doświadczenia i tę odrobinę więcej pewności siebie, która dodana do drugiej i kolejnej odrobiny złoży się może wreszcie na zjednoczoną i stabilną. niech się stanie więc, bardzo potrzebuję tej pewności teraz, kiedy wreszcie odkryłam co chcę robić i zdecydowałam sie przekuwać swoją modową obsesję w sposób zarabiania na życie. w telegaficznym skrótcie : znowu szuam pracy, życzcie mi powodzenia.

a oto prosty przepis na przemianę z pracującej dziewczyny w zwierza koktajlowego.

the more i think about it the more certain i am — my destiny was always so close, within a reach of an arm, but we never met, so far. amongst the hundreds of jobs i got involved in within the short 31 years of my life, every single one had an impact on my further life, gave me some precious experience and this little bit of self-confidence that along with so many other bits of it might eventually build the unified and strong one. let it be now. i’m going to need it since i decided to try to turn my fashion obsession into a job. to make long story short : yes, i’m looking for a job again, wish me luck.

and now, the easy make-over, from a working girl to a party animal :

photo by marcin oleszczyk

photo by marcin oleszczyk

photo by marcin oleszczyk

photo by marcin oleszczyk

photo by marcin oleszczyk

photo by marcin oleszczyk

photo by marcin oleszczyk

obnaszam/wearing :

koszula z golfem/turtleneck shirt: liz claiborne (vintage)

“za duża” koszulka/oversized tee: alternative vintage soft

spodnie w prążek/striped pants: DKNY (vintage)

buty/shoes: botega venetta (vintage)

makijaż/ makeup: kasia bohos

serdecznie polecam również nowy dział olinkowań literackich, które poza modowymi są najczęstszymi stacjami docelowymi w moich podróżach po internecie.





if i was going anywhere, i’d rather choose this outfit.

31 12 2009

czy to już? o, znowu. najlepszego w nowym roku.

is it already there? oh, once again. best wishes in the new year.

photo by marcin oleszczyk

photo by marcin oleszczyk

photo by marcin oleszczyk

photo by marcin oleszczyk

photo by marcin oleszczyk

photo by marcin oleszczyk

photo by marcin oleszczyk

new year’s eve outfit, per se:

sukienka/dress: dress in a bag (sh)

tee: lux (sh)

pasek, rajstopy/belt, hosiery : American Apparel

buty/shoes: moda espana (sh)

makijaż: kasia bohos





biurwa z twistem/the office girl, twisted.

28 12 2009

choć roboty biurowej nie wzięłabym nigdy w życiu (no, chyba że z domu, no, chyba że z twistem) biurowe ciuchy całkiem mi leżą od czasu do czasu. ten zestaw niezmiennie przywodzi mi na myśl cybill sheperd w moonlighting, żebym to ja jeszcze wiedziała dlaczemu?

co do sesji : moja pierwsza w życiu z pełnym makijażem (posuniętym do sztucznych rzęs nawet!). w tle, jak się dobrze przyjrzeć, w górze nade mną wagoniki historycznej kolejki angel’s flight, która wprawdzie od dawna nieczynna i tak sciąga turystów łasych na “stare dobre los angeles”, którego, co tu dużo gadać, coraz mniej. po nieudanej próbie reurbanizacji downtown LA w latach 70 historyczna architektura mieszkalna centrum finansowego los angeles została wyludniona i niemodernizowana, w ogromnej większości nadal stoi pusta, straszy. ale o mieście duchów już w innym poście, tymczasem biurwa z twistem :

although i’d never go for an office job (unless this, unless that and the other..) the office-like fashion is not entirely foreign to me, we meet every once in a while and spend a day together. this outfit reminds me compulsively of cybill sheperd in moonlighting, god one knows why. for the shoot i was sporting the full (including fake eyelashes!) make-up for the first time in my life. if the real beauty requires this hour and a half of my day — i guess i prefer not to be beautiful. works well on the pics, though. the face visible from 15 feet is what i’m really jealous about when i look at the natural beauty. the shoot taken on the location, right under  angel’s flight , downtown LA. but now, the office girl, twisted:

photo by marcin oleszczyk

photo by marcin oleszczyk

photo by marcin oleszczyk

photo by marcin oleszczyk

photo by marcin oleszczyk

photo by marcin oleszczyk

photo by marcin oleszczyk

photo by marcin oleszczyk

photo by marcin oleszczyk

obnoszę/wearing:

koszulę z golfem/turtleneck shirt: liz claiborne (vintage)

spódnicę plisowaną/pleated skirt: calvin klein (vintage)

rajty/hosiery: american apparel

buty/shoes: michael kors (vintage)

makijaż/make-up : kasia bohos

to pierwszy post “tłumaczony” na angielski, winna jestem więc wyjaśnienie: teksty polski i angielski będą zawsze od siebie trochę różne. to co wydaje mi się ciekawe z polskiego punktu widzenia (czyli mojego, np.) nie zawsze wierzę, że będzie ciekawe dla anglojęzycznej (daj boże, some day;) publiczności bloga. dzięki za wyrozumiałość.

this is the first post “translated” into english, i owe you a short explanation on this occasion: the english version of the text will always slightly differ from it’s polish original. what seams to me interesting from “polish point of view”, i’d probably never feel a desire to read if i was an american, for example. i hope it’s fine with you, guys (maybe, some day;).





życz mi najlepszego,

23 12 2009

siadam na masce cadillaca z 64

photo by paul b.

photo by paul b.

photo by paul b.

na zdjęciach:

sukienka: levi’s engeneered jeans (sh)

rajty: mossimo supply (target)

butki: dollhouse

torba: marc by marc jacobs

auto: cadillac ‘64 (poważniej : oczywiście to lincoln ;)





zima w mieście.

21 12 2009

z dzieciństwa pamiętam najlepiej podwórko zamknięte między pięcioma blokami mieszkalnymi (te chyba możnaby zaliczyć do mrówkowców). betonowe boisko z bramkami i koszami do koszykówki, duże (tak przynajmnej wtedy mi sie wydawało) z ławką dla widowni. po drugiej stronie szerokiego chodnika na ubitej ziemi stały drabinki, dwie piaskownice, huśtawki, wszystko w żywych kolorach, odświeżane co roku na kilka dni przed dniem dziecka. podwórko było ogromne, miało dużo zieleni (żywopłoty wzdłuż placu zabaw, malutki parczek przy każdym z krótszych boków boiska, dłuższy bok boiska zacieniony był szpalerem sporych i dość starych drzew, nie pamiętam co to były za drzewa, długie i smukłe). podwórko nie miało bezpośredniego dostępu do ulicy, więc dzieciaki, nawet bardzo młode, spędzały długie dnie na powietrzu bez czujnego, łypiącego oka rodzicielskiego nad sobą. czasami któraś mama zawołała z okna na kolację, nikt nikogo nie szukał, każdy znajdował sie sam. niezły wypas jak na szczecin z początku lat 80.

dlaczego o tym piszę? podobne podwórko, choć nie pod domem i trzeba sie na nie wybrać, mamy i tu. latem spędzam tam długie godziny na kamiennej ławce pod reflektorem czytając. nie muszę martwić się o swojego czterolatka, który całą dzikość płynącą we krwi realizuje tu, w lemon grove park.  ze wszystkimi swymi amerykanizmami (boisko do bejsbola np.) klimat tego przybytku  nie odbiega bardzo od tego co pamiętam z dzieciństwa. dzieci wrzeszczące “yashoo!” (tak, jasiu) na powitanie za każdym razem kiedy się tam pojawiamy — bezcenne.

photo by paul b.

photo by paul b.

photo by paul b.

photo by paul b.

photo by paul b.

na zdjęciach :

koszulka w kwiatki: heritage 1981 (sh)

pasiak: h&m (sh)

sweter w roli szalika : mossimo supply

marynarskie spodnie: lux (sh)

torba: allison burns l.a. (sh)

butki: schuh

okulary: h&m

przy tak zwanej okazji chciałam państwa powiadomić, że sklep LAexpress ruszył, tymczasowo na Allegro, w oczekiwaniu na remont własnego domu. wszystkie wystawiane przez nas przedmioty znajdziecie TU, z każdym dniem będzie ich przybywało, warto nas więc odwiedzać. proszę również o wszelkie uwagi dotyczące naszej oferty.